Z łaciny sponsalia, dawniej zrękowiny. Zaręczyny to uroczysta umowa zawarta między mężczyzną i kobietą, na mocy której przyrzekają sobie zawarcie małżeństwa. Opowiem Wam jak wyglądało jej zawarcie i realizacja.
Zaręczyłem się.
Portugalia. Lizbona. Alfama. Portas do Sol. Dzień zakochanych. Drżące kolano dotknęło zimnego bruku, drżąca ręka dotknęła zimnego złota. Padły czułe słowa. Spletliśmy się opętani miłością.
Czym jest miłość?
Według encyklopedii uczuciem, relacją międzyludzką. Dyplomatycznie. Wydaje się, że każdy powinien stworzyć własną definicję. Miłość jest szalenie subiektywną sprawą. Kiedy się ją czuje? Co sprawia, że się pojawia? Czy będzie trwać? Świat nie jest zero jedynkowym równaniem. Do odpowiedzi trzeba dojrzeć i dotrzeć. Czasami to długa droga. Jeszcze dłuższa prowadzi do zrozumienia.
Miłość, rozpatrywana jako podstawowa więź związku, jest delikatną materią. Rozkoszna w swej istocie, jakże jednak krucha. Jej uszkodzenie ma decydujący wpływ na połączenie między ludźmi. Czym jest ognisko bez ognia? Czym związek bez miłości?
Póki żyjesz sam percepcja rzeczywistości ogranicza się zazwyczaj do hedonizmu. Dążysz do zaspokojenia własnych potrzeb. Zaplecenie luźnego węzła powoduje spotkanie z pytaniem: czy jestem gotowy na kompromis? Bliska obecność drugiej osoby obok nas burzy naszą piramidę potrzeb. Okazuje się, że nasze dążenia i marzenia nie są już tylko naszymi. Ich realizacja nie zależy tylko od nas. Miłość może nam pomóc, ale może i ugasić zapał, ambicję, własne cele. Warto zatem zaplatać węzły z kimś kto nas nie ogranicza, nie stawia swoich celów nad nasze. Kiedy jest między nami szacunek, pieczołowitość w budowie, partnerskie relacje, troska, ciepło, bliskość, intymność, wtedy pojawia się miłość.
Kocham Cię.
Długo bałem się używać słów kocham Cię. Teraz wiem dlaczego. Nie byłem przekonany. Kocham Adriannę. Podając jej pierścień nie zastanawiałem się czy się zgodzi, czułem tę wieź, miłość, która nas splotła, pasję, które nas połączyły i sprawiły, że lubimy siebie. Warto się lubić. Podobno wspólne pasje nie łączą. Może to prawda. Pasje mieliśmy różne: podróże i muzyka. Teraz mamy jedną: podróże i muzyka. Spełniłem z Adą dwa podróżnicze marzenia. Uzupełniamy się, lubimy się, kochamy się.
Sielanka.
Nie zawsze jest jak na zdjęciach. Mamy mnóstwo problemów. Nieprzewidywalność życia smaga nas regularnie. Żyjemy w losowo wybranym miejscu na świecie, dobieramy się w pary i staramy się stworzyć przyzwoity mikrokosmos.
Wiele osób, dla żartu lub całkiem poważnie, klepało mnie po ramieniu i recytowało: podpisujesz cyrograf stary, tracimy Cię! Odwzajemniałem uśmiech i szedłem dalej. Nauczyłem się przymykać oczy. Nie liczy się zgodność z percepcją znajomych, liczy się zgodność z sumieniem. Z pewnością w sercu doszedłem do Portugalii, do Lizbony, do ukochanej dzielnicy Alfama, na taras Portas do Sol, do bramy światła.
Uklęknąłem. Zgodziła się dzielić ze mną życie.
Pierwsze spotkanie.
Nasze domy rodzinne w Bielsku – Białej dzieli trochę ponad kilometr. Mieszkania we Wrocławiu oddalone było od siebie o niespełna trzy. Nie spotkaliśmy się ani w Bielsku – Białej, ani we Wrocławiu. Mogliśmy wpaść na siebie w autobusie miejskim, w centrum handlowym, na imprezie, gdziekolwiek. Nie wpadliśmy. Poznaliśmy się pomiędzy. Trasa Bielsko – Biała – Wrocław. Przy podjeździe na wzgórze św. Anny padła pierwsza iskra. Intrygujące wydało mi się, że skrzypaczka drugiego roku Akademii Muzycznej nie zna płyty Stinga z orkiestrą symfoniczną. Życie wystawiło nam długą próbę. Wiatr miłosnych wzlotów i upadków wiał przez pół roku. Dopiero po tym czasie nastąpiło zbliżenie, które pogłębia się do dzisiaj.
Nie traćmy nadziei
Dar miłości nie jest nam dany raz na zawsze. Trzeba troszczyć się o ten dar, trzeba go pielęgnować, trzeba czuwać. Traktuje zatem decyzję o zaręczynach jako deklarację, gotowość do podjęcia trudu utrzymania ognia.
Chińczykom przypisuje się dwa przysłowia: obyś żył w ciekawych czasach i obyś cudze dzieci uczył. Zrobię ukłon w tym miejscu w stronę Chińczyków. Lubię plątać się w anegdoty. Zaczynam. Nie Chińczykom. Wydaje się, że używamy tego sformułowania na równi z zapewnieniem, że amerykański naukowcy udowodnili. Pełni on rolę wzmacniacza: podkreśla wyjątkowość źródła. Bliżej prawdy będziemy stwierdzając, że pierwsze przekleństwo pochodzi z lat 30. XX wieku i ma zapewne angielski lub amerykański rodowód. Drugie natomiast można śmiało wywodzić nie z Chin, a z Polski! Po co o tym? Cienie ambicji dydaktycznej. Przekleństwa przywołałem jednak dlatego, żeby się pochwalić, że oba mnie dotyczą. Żyje w ciekawych czasach i uczę cudze dzieci. Cóż z tego w kontekście miłości? Otóż ciekawe czasy nie oznaczają dobrych czasów. Żyjemy w erze niepewności. Utrata ciekawości świata, medialna papka, internetowy ocean, regres w relacjach międzyludzkich – wszystko to wpływa na problemy w budowie i utrzymaniu związku. Rozpasanie konsumpcyjne i szeroko rozumiana rozwiązłość to kolejne przeszkody ku dzieleniu życia z kimś. Zewsząd krzyczą do nas, że możemy wszystko. Nie krzyczą, w miłości jest ratunek. Krzyczą: dbaj o siebie, zaplanuj swoją przyszłość, bądź świadomy, miej dobrą pracę, rób karierę. Dorosłem, zrozumiałem, doświadczyłem. Stado baranów pędzące za mamoną. A wtedy wchodzę ja, cały na biało, niczym Kordian, niczym czterdzieści i cztery, umęczony za miliony. Nie, nie kreuje siebie na coacha, psychologa czy blogera z sądziedztwa, który rozwiąże Twoje problemy. O świadomości znowu. Dbaj o siebie, planuj przyszłość, miej dobrą pracę i rób karierę. Życzę Ci tego. Pamiętaj jednak o wartościach.
Życzę sobie i Wam, abyśmy nie zatracili wartości. Miłość istnieje nie tylko w filmach. Warto jej szukać i ją pielęgnować. Oparta na poważnym kręgosłupie będzie obok nas. Pomoże rozwiązać kłopoty, które na pewno się pojawią. Nie bójmy się rozmawiać o prawdach ostatecznych. Nie bójmy się słów. Miłość nas ocali. Nie traćmy nadziei.
Ślub.
Dwa lata po zaręczynach przyszło zrealizować umowę. Zawarliśmy związek małżeński.
Dwa razy się zaręczyłem (z tą samą kobietą!). Historia tutaj. Można powiedzieć, że śluby też prawie były dwa (z tą samą kobietą). Historia tutaj.
Po niezrealizowanym marzeniu o ślubie w Portugalii zdecydowaliśmy się na uroczystość w Polsce. To była dobra decyzja. Dlaczego? Ślub to jedna z dwóch uroczystości w życiu człowieka kiedy wszyscy bliscy, znajomi i przyjaciele są razem. Drugą jest pogrzeb. Chciałem to wykorzystać.
Wzięliśmy ślub cywilny połączony z uroczystością humanistyczną. Uprzedzając pytania śpieszę donieść co to znaczy ślub humanistyczny. Nazwa uroczystości pochodzi od angielskiego słowa “human”, które po polsku oznacza “człowiek”. A zatem główną i najważniejszą siłą sprawczą w tym wypadku są ludzie, którzy swojej miłości nie ślubują ani przed Bogiem, ani przed urzędnikiem, a jedynie przed drugim człowiekiem. Ślub humanistyczny prowadzony jest przez mistrza ceremonii nazywanego również celebrantem. Celebransem został Marcin Wesołowski, znany w sieci, jako Wojażer.
Oto jego przemowa:
Adrianno, Bartłomieju,
Znam tylko jedną rzecz, która może być jednocześnie bardzo prosta i bardzo skomplikowana. Tą rzeczą jest Miłość. To ona przyprowadziła Was tutaj. Kiedy ludzie zdają sobie sprawę, że chcą z kimś spędzić resztę swojego życia, chcą, aby ta reszta życia zaczęła się jak najszybciej. No to zaczynajmy…
O miłości sporo się już w swoim życiu nasłuchaliście. Przy niejednym
romantycznym filmie uroniliście łzę. O niejednej historii przeczytaliście na kartach książek, które tak bardzo lubicie. Wiele także usłyszeliście od przyjaciół, od znajomych, od rodziny. Mówili, że miłość to to i tamto, że wygląda ona tak i tak, że powinniście coś zrobić tak a nie inaczej. Każdy opowiada o miłości przez pryzmat swoich doświadczeń albo swoich wyobrażeń. Dzisiaj, w dniu Waszego ślubu pokazujecie, że chcecie iść swoją własną drogą. I ta wspólna droga, bo w końcu całe nasze życie jest podróżą w czasie i w przestrzeni, ta wspólna droga pokazywać Wam będzie każdego dnia czym jest miłość. Sami będziecie ją sobie rzeźbić i sami będziecie za nią odpowiedzialni. Nikt nie powie Wam jak się kochać, jak się cenić, jak się rozumieć, jak się wspierać, jak żyć razem. To Wasze zadanie i Wasza pasjonująca podróż przez życie.
Czym więc jest ta miłość? Chciałbym znać jedną odpowiedź na to pytanie.
Mawiają, że z miłością jest jak z gruszką. Wiemy, że jest słodka i ma kształt.
Spróbujcie jednak zdefiniować kształt gruszki.
Adrianno. Ty opowiadasz o uczuciach i emocjach za pomocą muzyki. Gdybym podał Ci teraz instrument i poprosił, abyś opisała czym jest miłość, zagrałabyś zapewne utwory, które poruszyłyby mnie i każdą zgromadzoną tutaj osobę. Czasami o miłości łatwiej opowiedzieć dźwiękami aniżeli słowami. One niosą emocje, które często trudno jest opisać.
Bartłomieju. Ty często piszesz. Kiedyś napisałeś coś takiego:
„Póki żyjesz sam percepcja rzeczywistości ogranicza się zazwyczaj do
hedonizmu. Dążysz do zaspokojenia własnych potrzeb. Bliska obecność drugiej osoby obok nas burzy naszą piramidę potrzeb. Okazuje się, że nasze dążenia i marzenia nie są już tylko naszymi. Ich realizacja nie zależy tylko od nas. Miłość może nam pomóc, ale może i ugasić zapał, ambicję, własne cele. Warto zatem zaplatać węzły z kimś kto nas nie ogranicza, nie stawia swoich celów nad nasze.” Z Twojego tekstu, który właśnie przytoczyłem można by było stworzyć referat. Czy życie samemu to rzeczywiście tylko hedonizm? Czy bliskość drugiej osoby rzeczywiście burzy piramidę potrzeb? W czym może miłość pomóc a czemu przeszkodzić?
Znając Was już jakiś czas jestem pewien, że wspólnie tworzycie swoją historię nie ograniczając się nawzajem ale wspierając się, wspólnie podejmując decyzje. Jesteście szczęśliwi, dlatego tutaj siedzicie, dlatego robicie to, co robicie. Czynicie wspólne kroki. Dziś jest to jeden wielki krok.
Pamiętajcie jednak, że życie jest drogą usłaną różami tylko wtedy, gdy wspólnie posypiecie sobie tę drogę, która jest przed Wami. Nikt za Was tego nie zrobi. Czasami jedno z Was zapomni o płatkach róż. Nie posypie tej drogi. Czasami obydwoje zapomnicie o płatkach róż. To nie znaczy jednak, że miłość się skończyła. Ludzi nie kocha się za to, że są doskonali, tylko pomimo tego, że nie są idealni. Nie oczekujcie od siebie doskonałości. Doskonały jest tylko świat na instagramie. Miłość, ta codzienna, nie filmowa, nie rozkłada się także po równo w związku. Nigdy nie jest pół na pół. To zawsze sześćdziesiąt do czterdziestu, lub siedemdziesiąt do trzydziestu. Ktoś w kimś zakochuje się pierwszy. Ktoś stawia drugą osobę na piedestale.Ktoś staje na głowie, by życie toczyło się gładko i przyjemnie. Ktoś zawsze jest bardziej i robi więcej. Raz on, raz ona. Raz ona, raz on.
Zaakceptujcie zmienność tego uczucia i nieprzewidywalność życia. Weźcie tę miłość w ręce i przenieście ją przez całe to nieprzewidywalne życie.
Jak mawiał Mahatma Gandhi – gdzie jest miłość, tam jest życie.
Dzisiaj rozpoczynacie nowy etap wspólnego życia – małżeństwo. Czym zaś jest małżeństwo? Najlepiej opisała to Maria Czubaszek: Małżeństwo to dożywocie za miłość. I o ile miłość to stan – serca, umysłu, ciała – o tyle małżeństwo to umiejętność. Miłość to poemat a małżeństwo to praca. Miłość jest albo jej nie ma, jest trochę poza kontrolą. Małżeństwo to żywa materia, którą możecie rzeźbić i będziecie rzeźbić przez wiele lat. Pamiętajcie – kochajcie, szanujcie i negocjujcie. Rozmawiajcie i słuchajcie. Bądźcie cierpliwi. Mówcie dziękuję, proszę i przepraszam.
W tym wyjątkowym dniu życzę Wam Adrianno i Bartłomieju, abyście szczęście tego dnia przenieśli na wszystkie następne. Życzę Wam, abyście zachowali energię tego dnia do pracy nad każdym następnym. Życzę Wam wytrwałości, cierpliwości i wspólnego zrozumienia.










Umowa zawarta.
Przygotowania:











Zabawa:









Małżeństwo to dożywocie za miłość.






















