Europa, Hiszpania
komentarzy 5

Barcelona. Bańka turystycznej idylli pęka.

Trzecia wizyta w stolicy Katalonii pozwoliła spojrzeć na rzeczywistość chłodno. Barcelona to miasto, które jako jedno z pierwszych w Europie doświadcza efektu przebicia, pompowanej przez lata, bańki turystycznej idylli.

Bodziec.

Wszystko zaczęło się w 1992 roku.Organizacja igrzysk olimpijskich okazała się idealnym bodźcem dla rozwoju turystyki. Niewielu liczyło na taki sukces. Słupki statystyk ruszyły w górę. Najnowsze dane pozwalają zrozumieć skalę problemu. W 2013 r. Barcelonę odwiedziło 5,5 mln turystów z zagranicy. Dane za 2015 r. oscylują w granicach 7-7,5 mln. Kraków odwiedza rocznie 3,5 mln turystów z zagranicy. Miasto, przecięte wstęgą Wisły, niewątpliwie jest beneficjentem ruchu turystycznego, ale i doświadcza problemów z nim związanych. Barcelona przy dwukrotnie większym współczynniku ma dwukrotnie większe problemy.

Wydaje się, że ciekawie prezentowałyby się wyniki referendum o tytule Czy jesteś za ograniczeniem liczby turystów w mieście Barcelona? Nie sądzę, aby poparcie dla tego pomysłu było tak duże jak dążenie do niepodległości Katalonii. Mimo to procent mieszkańców, którzy doświadczają negatywnych skutków ruchu turystycznego byłby znaczny. Czynnik, który szybko sprowadziłby na ziemię wszystkich domorosłych idealistów marzących o Barcelonie dla mieszkańców jest bardzo prozaiczny – pieniądze. Ilość restauracji, kawiarni, hoteli, hosteli etc. ściśle zależnych od turystów jest porażająca. W Katalonii w powyższych usługach zatrudnionych jest około 400 tyś. osób, co stanowi 13 % rynku pracy. 12 % to z kolei wskaźnik udziału turystyki w gospodarce Barcelony. Lobby turystyczne musi mieć niezwykłą siłę. Błędne koło zatem. Nie będę wymyślał planu naprawy sytuacji. Nakreślę kilka momentów, w których zwykły mieszkaniec Barcelony odczuwa dyskomfort związany z obecnością turystów.

DSC_0174

Hałas.

Rambla i wszystko co do niej przylega nie śpi. Niezależnie od pory roku trwają imprezy. W autobusie z lotniska doświadczyliśmy tego przedsmaku. Grupa 13 panów zmierzała do Barcelony na wieczór kawalerski. Wieczorów miało być 6. Podróż do centrum miasta znaczona była agresywnym zachowaniem grupy, poczuciem ich wyższości, ekskluzywności. Najbardziej aktywny był pan z polskim godłem rozciągniętym na plecach.

Mieszkańcy Barcelonety, dzielnicy położonej w pobliżu plaży i portu zapełnionego przez cały rok luksusowymi jachtami, organizują regularne demonstracje przeciwko skandalicznym zachowaniom turystów. Zalicza się do nich pijaństwo, publiczne oddawanie moczu, imprezowanie do „białego rana”. Nocna turystyka ma się dobrze. Wielu Anglików i Włochów podróżuje do Hiszpanii tylko po wrażenia nocnych zabaw. Głośna była ostatnio sprawa grupy Włochów, którzy nago biegali po stolicy Katalonii. Dla wielu ten incydent stał się symbolem.

Nadzy włoscy turyści na ulicach Barcelony

Nadzy włoscy turyści na ulicach Barcelony Foto: Vicens Forner

AIR – BNB, czyli daleko od ideału

Star-up z San Francisco rozlał się na cały świat. Notuje doskonałe wskaźniki wzrostu. Wycenia się go na 20 miliardów dolarów. W Barcelonie na portalu można znaleźć około 19 000 ofert wynajmu. Jest to trzecia największa baza noclegów airbnb w Europie (liderem jest Paryż z 40 000 tys. ofert, drugie miejsce zajmuje Londyn). Za relatywnie niewielkie pieniądze można wynająć  pokój, mieszkanie, apartament, a nawet cały dom. Z perspektywy turysty wygląda to pysznie. W czym zatem problem? Aplikacja airbnb działa podobnie jak uber. W ramach sharing economy dostarcza techniczną możliwość połączenia potencjalnego klienta z właścicielem nieruchomości. W teorii korzystanie z airbnb powinno być nielegalne. Regionalne prawo Katalonii zabrania krótkiego wynajmu pokoi i mieszkań. Korzystając jednak z technologii internetowej można znaleźć rozwiązania. Dokonywanie opłaty przez portal wydaje się ominięciem konieczności uiszczania lokalnych podatków, w tym podatku od turystów – 0,65 euro za dobę, za osobę. Poważniejszym problemem, stworzonym przez serwis, jest radykalny wzrost cen nieruchomości. W jaki sposób dotyka to zwykłego mieszkańca Barcelony? Sytuacja prozaiczna. Jestem studentem. Szukam mieszkania dla siebie i znajomych. Przed epoką airbnb mógłbym wynająć mieszkanie za 500 euro, obecnie muszę liczyć się z kwotą rzędu 800 – 1000 euro. Co się stało? Mechanizm prosty. Bardziej opłacalne jest wynajmowanie przez airbnb na krótki okres. Jako wynajmujący zapłaciłbym 500 euro miesięcznie. Turysta zapłaci 250 euro za tydzień. Właściciel przelicza zyski, turysta zadowolony, bo w hotelu zapłaciłby dużo więcej. Pozostają mieszkańcy. Szczególnie ucierpią Ci najbiedniejsi. Imigranci z Azji są w tragicznej sytuacji. Często grozi im eksmisja. Na barcelońskich latarniach można znaleźć apele o takiej treści: Drodzy turyści airbnb, Twój krótkoterminowy wynajem może spowodować eksmisję chińskiej rodziny imigrantów.

Nie tylko airbnb korzysta z konieczności zapewnienia turystom dachu nad głową. Mówi się o „dzikiej turystyce”. Władze Barcelony rozpoczęły walkę z tym procederem. Powołano do tego zadania specjalne firmy detektywistyczne, które były w stanie wykryć nawet 70 nielegalnych lokali na jednym km 2. Właściciele nielegalnie wynajmowanych mieszkań karani są grzywnami od 9 do 90 tyś. euro. Ponadto podjęto decyzję o zawieszeniu przynajmniej na rok wydawania koncesji na budowę nowych hoteli.

Kolizja marzeń z rzeczywistością.

Rozwój turystyki wiążę się nie tylko z napływem odwiedzających, ale także imigrantów. W krajach Afryki Subsaharyjskiej pokutuje myślenie o Europie, jako raju na ziemi, gwarancie poprawy losu. Marzenia, ambicje zderzają się z rzeczywistością. O prace i stabilizację ciężko. Wielu imigrantów kończy na ulicy. Najbardziej opłacalnym zajęciem wydają się przenośne stragany z podróbkami markowych koszulek, torebek, butów etc. Władze Barcelony postanowiły niedawno uregulować tę kwestię. W zamian za koniec sprzedaży na „prześcieradłach” oferują pomoc w znalezienie legalnej pracy. Nie wydaje się jednak, aby takie rozwiązanie przyniosło szybkie efekty. Przejeżdżając przez Barcelonete na rowerze byłem świadkiem obławy na nielegalnych sprzedawców. Przeszło 50 czarnoskórych mężczyzn uciekało z dobytkiem na plecach przed grupą specjalnie powołanego oddziału policji. Złapano jednego.

 

RTXAAFO

Photo: Albert Gea/Reuters)

***

Burmistrz Barcelony Ada Colou grzmiała publicznie, że Barcelona jest bliska podzielenia losu Wenecji, zadeptanej przez turystów, opuszczonej przez mieszkańców. Ostra krytyka włodarza Wenecji na nic się zdała, wiele osób podziela takie zdanie.

***

W 1961 r. Iwaszkiewicz pisał: „Turystyka to jedna z największych klęsk XX wieku. Oczywiście mówię tu o turystyce bezmyślnej, która tłumem ospałych podróżników zamula najpiękniejsze i wymagające delikatnej czułości zakątki świata”. Gdybyż on wiedział ….

DSC_0294

Tekst o różnych obliczach AiRBnB popełnił Marcin z blogu wojażer. tutaj

Podobał Ci się tekst? Zostaw komentarz albo polub wpis na fb. Daj motywację autorowi.