6 dni przed rozpoczęciem roku akademickiego 2019/2020 Adrianna otrzymała potwierdzenie udziału w programie erasmus w Walencji. 4. 10.2019 wzięliśmy ślub, wprost z poprawin pojechaliśmy na lotnisko i wylecieliśmy do Hiszpanii, jako mąż i żona.
Od czego zacząć?
Z dwóch pierwszych zdań możecie wynieść w jakiej sytuacji się znaleźliśmy. Byliśmy przekonani, że skoro do połowy września nikt nie potwierdził udziału w studiach zagranicznych to oznacza, że ich nie będzie. Niespodziewanie przyszła wiadomość, że wszystko gra i pakujcie walizki. Dodajmy do tego, że byliśmy dwa tygodnie przed ślubem. Możecie sobie dopowiedzieć, że poszukiwanie jakiegokolwiek zakwaterowania w Walencji było dla nas daleko na liście priorytetów. Dodam, że pierwszy nocleg zabukowałem na pokładzie samolotu do Walencji.
Błąd pierwszy zatem. Poszukiwanie mieszkania, pokoju czy miejsca w pokoju należy rozpocząć odpowiednio wcześniej. Co to znaczy? Szukając pokoju na wynajem trafialiśmy na studentów poszukujących lokum na kolejny semestr, od lutego. Jeżeli szukacie zakwaterowanie na semestr „zimowy” to wypada się zainteresować sytuacją na rynku w wakacje. Kilka osób, które do tej pory poznaliśmy rezerwowało pokoje w lipcu!
Start był zatem bardzo utrudniony, bo większość pokoi na wynajem była już zwyczajnie zajęta.
Jak to powinno wyglądać? Od czerwca wiesz, że wybierasz się na Erasmusa. Zapisujesz się do właściwych grup na facebooku i na spokojnie przeglądasz sobie oferty. Z tego co zdążyłem się dowiedzieć to niektórzy dokonują rezerwacji na dany pokój jeszcze z Polski. Często wiąże się z tym konieczność wpłaty np. 300 euro depozytu. Poznaliśmy dziewczynę, która znalazła sobie pokój w taki sposób. Przyznajcie jednak, że istnieje spore ryzyko, że wpłacicie hajs, a na miejscu okaże się, że nie ma, ani pokoju, ani właściciela. Zbyt duże ryzyko, ale nie zmienia to faktu, że mieszkania należy szukać dużo wcześniej.
Poszukiwania.
Poszukiwania rozpoczęliśmy po omacku. Dysponowaliśmy jedynie wpisem Natalii Kwiatkowskiej z bloga Zapiski ze świata. Próbowaliśmy przez polecane przez nią grupy facebookowe, ale widocznie wszystko zostało wzięte i nie otrzymaliśmy żadnej optymistycznej odpowiedzi. Pisało do nas kilka osób z propozycją pomocy przy poszukiwaniu czyt. pośredników nieruchomości. Dochodzimy w ten sposób do sytuacji, która mnie mocno zaskoczyła. Kiedy szukałem dla siebie mieszkania kilka lat temu w Lizbonie to nie pamiętam żadnego ogłoszenia, gdzie wymagana jest prowizja. W Walencji anno domini 2019 za wszystko trzeba zapłacić. Istnieje całkiem ciekawa strona – https://www.spotahome.com/, ale jej przeglądanie wymaga rejestracji i wykupienia pakietu premium. Na 7 dni usługa kosztuje 10 euro, więc nie jest to cena zaporowa. Jednak to tylko początek. Jeżeli spodoba Wam się któryś z oferowanych pokoi to nie możliwości jego zobaczenia! Na stronie jest dostępny film, w którym pracownik firmy oprowadza Cię po mieszkaniu. Powiedzmy, że zobaczyłeś mieszkanie i nadal jesteś zdecydowany na jego najem. Nie tak szybko. Jedyną możliwością jest wynajem poprzez stronę internetową. W czym problem? Przy wynajmie na taki okres jak planowaliśmy, czyli 9 miesięcy prowizja została ustalona na ponad 300 euro. Przeszło 1200 zł za pośrednictwo w wynajmie. Czy nie byłoby uczciwiej, gdyby tymi kosztami został obłożony właściciel mieszkania, a nie najemca? Przecież to on ma interes w wynajmie mieszkania? Argumentem, za skorzystaniem z tej usługi jest relatywne bezpieczeństwo takiej transakcji. Mimo wszystko nie zdecydowaliśmy się na skorzystanie z tego typu rozwiązania, bo znamy lepsze sposoby na spożytkowanie 300 euro.
Strona, która przypadła nam do gustu to https://www.idealista.com Jest bezpłatna, przejrzysta i dostępna w języku angielskim. To na nie znalezlismy docelowe mieszkanie.
Hiszpańska maniera.
Kiedy szukacie mieszkanie w Polsce to na takim OLX macie zdjęcia i kontakt do właściciela. Dzwonicie i umawiacie się na spotkanie. Proste, prawda? Hiszpanie wydają się nie rozumieć tego prostego schematu. Na stronie jest numer, ale nikt nie odbiera. Jak ktoś odbierze to szybko prosi o kontakt na WhatsApp, bo po angielsku to un poco. Mało popularny w Polsce komunikator w Hiszpanii jest podstawową formą komunikacji. Może rzeczywiście łatwiej będzie się dogadać w formie pisemnej. Może, dlatego, że przejście na komunikacje w whatsappie nie oznacza, że nagle nabierze ona właściwego tempa. Często czekaliśmy na odpowiedz dzień, dwa. Nawet urocza, czarnoskóra agentka nieruchomości o imieniu Africa nie odpisywała nam tak jak należałoby tego oczekiwać od osoby, która zajmuje się nieruchomościami zawodowo. Problem z komunikacją to brzydka, hiszpańska maniera.
Oszuści.
AIRBNB
Najbardziej niebezpieczna próba oszustwa jakiej doświadczyliśmy to scam. Znaleźliśmy mieszkanie, skontaktowałem się z odpowiedzialną za nie osobą, zaczęliśmy korespondencje przez WhatsApp. Pan przedstawił się, jako doktor Raymond. Kto tak zaczyna konwersacje? Czy ja przedstawiam się jako magister Sembol? Zupełnie nie zwróciło to jednak naszej uwagi. Wręcz przeciwnie. Przyniosło spodziewany efekt, nabraliśmy zaufania. Raymond zrobił z nami wywiad.
Hope you don’t mind answering a few questions:
Who will be living in the property and what are their occupations?
Are there any children, pets or smokers who will live in the property?
Please let me know if you are seriously interested
Odpowiedziałem bez wdawanie się w szczegóły. Doktor wydał się zadowolony odpowiedzią i poinformował, że dla bezpieczeństwa całego procesu chciałby przeprowadzić wynajem poprzez stronę airbnb. Korzystamy z tej platformy, ale nie wiedzieliśmy, że funkcjonują na niej również najmu długoterminowe. Okazało się, że jest to możliwe. Otrzymaliśmy taką instrukcję:
You will be contacted by AirBnb and will receive their payment details with the warranty for your deposit. After you make the payment deposit to AirBnb, you will be contacted by an AirBnb agent to agree on a suitable date and time to view the property.
Upon viewing the property, if you decide to rent it, the AirBnb agent will provide you with the rental contract which you can sign on the spot. If you decide to sign and move in, AirBnb will release the payment to my account 30 days after your move in date, all this time your money will stay with AirBnb.
If, however you decide not to rent it your one month rent payment+ deposit will be fully refunded, they won’t charge you a penny.
In this way AirBnb will handle the money and the keys so as to ensure a smooth processing.
W skrócie: wpłacacie pieniądze na portal Airbnb, agent z portalu pokazuje Wam mieszkanie, jak się Wam spodoba to wpłacona zaliczka przechodzi na poczet opłaty czynszu. Wszystko odbywa się w oparciu o bezpieczne struktury portalu airbnb.
Coś zaczęło nam śmierdzieć, ale wchodziliśmy głębiej. Dlaczego? A no proszę państwa cena była wyśmienita, miało to być studio tylko dla nas i zdjęcia były bardzo obiecujące.

Spojrzeliście zapewne na zdjęcia, a niewielu zauważyło, że coś tu nie gra. My rownież. Ostatnim elementem naszej transakcji miało być przesłanie 1000 euro z karty kredytowej do serwisu airbnb. Byliśmy już na stronie gdzie należy wprowadzić dane.
Adrianna przez ostatni rok pracowała w firmie IT, a jedno z jej ostatnich szkoleń traktowało o bezpieczeństwie w sieci. Na etapie formularza poprosiła mnie o przełączenie się na stronę główną airbnb. Nie było to możliwe. Szybko przyszła refleksja: ta strona to FAKE! Nie wpisałem żadnych danych, bo pomyślałem, że zanim to zrobię wypadałoby się zalogować. Nie było to możliwe. Co więcej, gdybym próbował zalogować się na tej fałszywej stronie swoimi danymi to jej twórca uzyskałby dostęp do mojego konta. Jak to jest możliwe? Spójrzcie.

Wprowadziłem adres elomelo@gmail.com, a fałszywa strona utworzyła nowe konto. Gdybym wprowadził swoje właściwe dane do logowania to zostałyby one przekazane do twórcy strony.
Zgłosiłem problem do airbnb. Nie jestem usatysfakcjonowany tym w jaki sposób airbnb podeszło do tematu. Poinformowano mnie, że mam rację i że należy uważać.
Na co powinniśmy zwrócić uwagę w tym ogłoszeniu, co jest nie tak?
- automatyczny czat, którego nie ma na oryginalnej stronie airbnb

- 29 ocen na 5 gwiazdek, rzadko spotykane
- dziwny link do strony
- nie można przejść do głównej strony airbnb
- miałem podać im dane bez logowania się
- gość w polu lokalizacja podał: en el CENTRO de la Barcelona!

- agent Airbnb, który pokaże Wam mieszkanie.
UWAŻAJCIE!
RODZINNY PRAWNIK.
Kolejna sytuacja, która wydaje się podejrzana dotyczy Pani, która podawała się za Polkę. Kontakt do niej otrzymałem przez grupę facebookową Polacy w Walencji. Nie wiem czy Pani jest oszustką, ale wszystko na to wskazuje. Oto dlaczego?
Pani wysłała mi swoje dane, po których mogłem się zorientować, że pochodzi z Polski. Zaproponowałem przejście na język polski w naszej korespondencji, na co Pani odpisała, że woli pozostać przy języku angielskim. Pomyślałem, że może tak będzie dla niej lepiej, może reprezentuje kogoś, albo „rodzinny prawnik”, który jeszcze wielokrotnie się tu pojawi, będzie miał pózniej problem z tłumaczeniem etc. Wymieniliśmy ponad 30 e-maili i prawie doszło do najmu. Pojawiła się jedna przeszkoda. Z powodu skomplikowanej sytuacji rodzinnej Pani pozostawała poza Walencją. Nie miała w mieście nikogo kto mógłby nam pokazać mieszkanie. Mieliśmy zatem wpłacić pieniądze „rodzinnemu prawnikowi”, a on przekazałby nam klucze. Pytanie: skoro Pan jest „family lawyer” to dlaczego nie ma uprawnień do tego, żeby pokazać mieszkanie potencjalnym najemcom. Do Pani nie docierały żadne argumenty pt. nie kupuje się kota w worku i jesteśmy zainteresowani najmem, ale nie możemy wynająć czegoś czego wcześniej nie widzieliśmy.
Może Pani jest uczciwa i rzeczywiście ma problemy rodzinne, ale dlaczego w takiej sytuacji wynajmuje mieszkanie i do tego w takim charakterze. Nauczka jest taka, że nie należy podpisywać czegokolwiek lub przesyłać pieniędzy przez fizycznym sprawdzeniem nieruchomości.
Czy to tylko nasz problem?
Część Hiszpanów i studentów, z którymi rozmawiam jest w szoku, ale spotkałem kilku, którzy opowiadali mi podobne historie. Ktoś oferował ciekawe mieszkanie, ale najpierw oczekiwał wpłaty czy to zaliczki czy depozytu bez uprzedniego pokazania nieruchomości. Najbardziej popularnym oszustwem jest chyba wpłacanie np. 300 euro tytułem rezerwacji danego pokoju. Studenci erasmusa zdają sobie sprawę, że poszukiwanie lokum to skomplikowana sprawa, więc część z nich chcę mieć ten problem z głowy już w wakacje. Znajoma z Polski, która przebywa teraz w Walencji na erasmusie dokonała takiej wpłaty już w lipcu i w październiku przyjechała na gotowe. Jest jednak wiele sytuacji kiedy ktoś wpłaca „zaliczkę”, a na miejscu okazuje się, że nie ma ani mieszkania, ani zaliczki.
Najłatwiejszym sposobem, być może zbyt kosztownym, wydaje się szukanie mieszkania będąc już na miejscu. Jeżeli po wyżej opisanych historiach ktoś obawia się o bezpieczeństwo to polecam skorzystać z usług agentów nieruchomości. Kiedy na stronie spotahome.com pobierana jest prowizja około 350 euro, przy wynajmie na 9 miesięcy, to agent nieruchomości powinien zainkasować od 100 euro do 300. W odpowiedzi na jedno z ogłoszeń otrzymałem zaproszenie do biura nieruchomości. Byłem w okolicy, więc z ciekawości zajrzałem. Gość poinformował mnie, że normalnie dysponuje bazą około 100 pokoi, ale w tym momencie, początek października, dysponuje tylko kilkoma. Ceny pokoi były uczciwe. Dodatkowo zaproponował, żeby przez dwa tygodnie zatrzymać się w pokoju, który zlokalizowany jest na przedmieściach, ale od początku kolejnego miesiąca będzie miał dla nas zarezerwowany pokój w okolicach uczelni, na które studiuje moja żona. Ostatecznie nie skorzystaliśmy z jego oferty, bo dostaliśmy potwierdzenie z innego mieszkania, ale warte odnotowania jest, że Pan za swojego usługi oczekiwał 150 euro, co wydaje się akceptowalną kwotą.
Mieszkanie znaleźliśmy na stronie idealista.com
Ceny pokoi dla studentów wahają się od 250 do 450 euro za pokój jednoosobowy.
Szukaliśmy pokoju dla pary, co zdecydowanie ograniczyło dostępność ofert. Wydaje się, że są dwie opcje wyliczania kwoty należnej za parę: cena jedynki + rachunki, czyli np. 350 euro + 50 euro rachunków x 2 osoby, co daje 450 euro albo cena stała, tak jak w naszym przypadku 500 euro. W mieszkaniu, które zajmujemy jest jeden pokój dla pary i trzy jednoosobowe. Cena za jedynkę to 400 euro, za parę 500 wraz ze wszystkimi rachunkami.
Tak wygląda pokój, który wynajmujemy:





Ważne było dla nas okno. Rzecz wydawałaby się prozaiczna, ale w przypadku budownictwa na Płw. Iberyjskim bywa problematyczna. Po doświadczeniach z mojego erasmusa w Lizbonie jestem uczulony na tym punkcie. Miałem nikłą przyjemność mieszkać przez miesiąc w pokoju bez okna. Gorąco nie polecam. Aby zrozumieć o co chodzi pokaże Wam zdjęcia jednego z pokoju w naszym mieszkaniu, który miał być przeznaczony dla nas z racji prywatnej łazienki.
Pokój jest niewielki, wąski, dla niektórych klaustrofobiczny:


Okno, jak to często bywa w Hiszpanii i w Portugalii, wychodzi na ścianę, ciemne, wewnętrzne „podwórze”.



Tekst powstał ku przestrodze. Uważajcie na siebie.
Jeżeli doświadczyliście podobnych prób oszustwa przy wynajmie mieszkania za granicą to dajcie znać.
