Portugalskie imperium kolonialne.
Społeczeństwo portugalskie wciąż traktuje tematy kolonizacji i przede wszystkim dekolonizacji z dużą ostrożnością. Dziwny balans między tematem tabu, a poprawnością polityczną.
Społeczeństwo portugalskie wciąż traktuje tematy kolonizacji i przede wszystkim dekolonizacji z dużą ostrożnością. Dziwny balans między tematem tabu, a poprawnością polityczną.
Zaspany wzrok przesuwam po zachmurzonym niebie. Morze chmur uspokaja kolorem kawy z mlekiem. Proszę zapiąć pasy, zaczynamy podejście do lądowania.
Wyblakła od słońca wstęga drogi zaczyna się piąć ku górze. Przed nami kilkanaście wiraży. To znak, że dojeżdżamy do jednego z toskańskich miasteczek.
Często odmalowujemy obraz danego miejsca na długo przed tym jak je odwiedzimy. Otwieramy muzeum wyobraźni i dobywamy z niego przesadną ilość ciepłych skojarzeń na temat celu naszej podróży. Tak było z Toskanią.
Świat zmienia się w tempie nieznanym historii. Niewielu jest w stanie się temu oprzeć. Do niedawna miejscem, które dzielnie walczyło, z czymś co moglibyśmy nazwać konsumpcyjnym dyktatem, była Lizbona. I to się zmienia.
Czas na liryczny spacer po Lizbonie. Przewodnikiem będzie portugalski mistrz abstrakcji – Fernando Pessoa.
Sintrę od stolicy Portugalii dzieli 30 km, 40 minut podróży. Potrzebowałem czterech lat żeby do niej dotrzeć. Opowiem Wam co zastałem na miejscu?
Opowiem Wam krótką, zabawną historię. Nie znalazła jeszcze zakończenia. Dlaczego?
Co się stało z nami, turystami? Dlaczego pojawiają się grupy, które występują przeciwko nam? O co im chodzi? Co poszło nie tak?
Czas na podsumowanie dwóch miesięcy w Portugalii. Udało się? Porażka?