Europa, Portugalia
komentarze 2

Karnawał na Azorach

Wieczorem w Ribeira Grande jest bal maskowy, chcecie się z nami wybrać? – zapytał nasz gospodarz Rui. Odpowiedź znacie. 

Zwieńczeniem karnawału jest kilka balów maskowych odbywających się w różnych miasteczkach wyspy São Miguel. Prawdopodobnie największy z nich odbywa się w Ribeira Grande. Co intrygujące, bal miał miejsce w teatrze.

Strój.

Dobra, Rui [czyt. huj], wszystko brzmi świetnie, ale co z przebraniami?

Minęła chwila, gospodarz zapukał w nasze drzwi i przedstawił nam kilka propozycji. Przystaliśmy na „Araba” i Indiankę. Rui powiedział, że Arab jest najtańszy, więc pewnie nie będę sam. Adrianna nie marudziła. Zrobiliśmy przymiarkę i byliśmy gotowi.

dsc_0736iii

 

Bilety na imprezę kosztowały około 12 euro za osobę.

Delikatnie pijani spakowaliśmy się do samochodu gospodarza i pojechaliśmy. Pierwszy zdziwienie pojawiło się wraz z wjazdem do miasteczka. Wydarzeniem żyli wszyscy. Ribeira Grande szykowała się do zabawy. Jak przystało na portugalskie standardy impreza zaczynała się w okolicach godziny 23. Aby lepiej przygotować się do całonocnych wariacji Rui zaproponował zabawę z jego „zielonym, naturalnym towarem”. Wypaliwszy, dobrego humoru nabrawszy skierowaliśmy się do wejścia.

Impreza w teatrze.

Rui wraz ze swoimi znajomymi wynajęli loże w teatrze. W związku z tym mogli wnieść jeden duży koszyk. Tak, tak, koszyk, w dodatku taki jak nosi się w Polsce do święconki. Po co, na co? Na alkohol rzecz jasna. Nikomu w głowie wódka, wino było, giny były, nalewki i mnóstwo jedzenia. Każdy był odpowiedzialny za przygotowanie konkretnej rzeczy. Każdy oprócz nas. Nie wiedzieliśmy jednak czego się spodziewać, a impreza w teatrze z własnym wyżywieniem i alkoholem plasowała się na samym końcu możliwych scenariuszy.

Potencjalna sytuacja w Polsce: melanż w teatrze, koszyczki wypełnione wódką, ekipa sprzątająca z ciężkim zadaniem na cały tydzień.

Nie chce generalizować i mówić, że tak by rzeczywiście było. Przyznajcie jednak, że prawdopodobieństwo jest wysokie.

12694925_1728240107391006_9000654083938913690_o

Zabawa po portugalsku.

Zaczynając pisać ten post chciałem przede wszystkim pokazać Wam jak znakomicie można się bawić, jak bezpiecznie i kulturalnie. Posłuchajcie zatem.

Całą noc nie puszczono żadnej piosenki z odtwarzacza. Trzy zespoły na teatralnej scenie zapewniały przednią zabawę. W przerwach pomiędzy zespołami na parkiet wjeżdżała meksykańska orkiestra chłoszcząc zgromadzonych latynoskimi wibracjami. Nie spotkałem się z żadną niesympatyczną sytuacją. Nikt mnie nie zaczepiał, nikt się nie upił do tego stopnia, aby zanieczyścić teatr lub stanął w szranki alkoholowej walki. Było długo, intensywnie, przyjemnie. Nikt nie zwracał uwagi na umiejętności taneczne, najważniejsza była dobra zabawa. Rzecz cudna, brak jakichkolwiek podziałów. Młodzi bawili się ze starszymi, rodzice nie separowali się od dzieci, wszyscy byli przebrani. Młodzież w szalonych kreacjach, starsi w bardziej stonowanych. Niestety nie znalazłem zdjęcia pewnego starszego pana ubranego w nienaganną, białą koszulę, spodnie w kant, szelki, kapelusz i grube, kopcące cygaro. Al Pacino. Był superman, jaskiniowcy, policjanci i złodzieje, księża, zakonnice i diabły, stado „arabów”. Mój strój, tak jak przypuszczał Rui, okazał się bardzo popularny. Pierwszy Portugalczyk w „moim” stroju trochę mnie zdziwił, dlaczego tak dziwnie go założył. Yyyy … No tak, założyłem tył na przód.

12657986_1728245020723848_2153178664996474725_o

Po prawej nasz gospodarz

12695056_1728214264060257_7825514756371271592_o

12697388_1728232637391753_4589057086581103162_o

12716400_1728210917393925_2669826832819449378_o

12697322_1728212527393764_425973304847102322_o

12698442_1728210374060646_1031319787187307511_o

Minionek jaskiniowiec

unnamed

Adrianna – Indianka, pierwsza z lewej, górny rząd, ja- Arab obok

Około 5 rano przyjemnie pijana żona Ruia odwiozła nas i to co zostało po mężu. Ostatnie słowa Ruia brzmiały: słyszycie? słyszycie jak ptaszki śpiewają?